ZEZWOLENIE:

Autor zezwala na kopiowanie i publikowanie wszystkich materiałów pod warunkiem zamieszczenia pod tekstem nazwiska autora i adresu bloga.

czwartek, 1 grudnia 2011

NOWA KOALICJA W JELENIEJ GÓRZE?

.
.
Ponad podziałami, ponad partyjnymi sloganami, tworzy się w Jeleniej Górze zaczyn porozumienia. Merytorycznej, rozważnej dyskusji nad problemami miasta i sposobami na ich rozwiązanie.


Mija rok od ukonstytuowania się Rady Miasta. Jedni z niej odeszli, przyszli inni. Poznaliśmy się i bardziej zwracamy uwagę na to, jakimi jesteśmy ludźmi, niż na partyjny znaczek w klapie. Uczymy się rozmawiać ze sobą, słuchać i rozumieć adwersarzy. Nie wiem, czy jest to tylko moje wrażenie, ale coraz łatwiej jest wspólnie podejmować decyzje. Może to kameralny klimat komisji sprzyja łagodzeniu obyczajów? Może brak kamer i dziennikarzy? Nie wiem.

Przewodniczyłem Komisji Statutowo-Organizacyjnej, a obecnie przewodniczę Komisji Kultury. Jestem członkiem Komisji Prawa i Spraw Społecznych. W każdej z nich, choć w różnym składzie, podejmujemy decyzje praktycznie jednogłośnie. Zanim zagłosujemy, próbujemy się wzajemnie przekonać, sprawdzamy siłę swoich argumentów. I nawet w tak trudnych sprawach jak decydowanie o nominacjach do tytułów Honorowych Obywateli Jeleniej Góry, potrafimy zachować obiektywizm i szukać kompromisu.

Dlatego czasem zastanawia mnie, dlaczego ta dobra, merytoryczna współpraca w komisjach, nie jest widoczna podczas sesji? Jaki diabeł wstępuje w radnych, gdy zaopiniowane wcześniej sprawy nagle działają jak płachta na byka? Przecież nawet te najbardziej gorące spory, dotyczące np. hali "Mechanika", czy fontanny, nie są tematami politycznymi! To czy ktoś wierzy, że samolot z Prezydentem zestrzelili Ruscy, czy też słysząc to puka się w głowę, nie ma żadnego przełożenia na dyskusję o kosztach inwestycji, czy lokalizacji miejskiego wodotrysku!

Od początku mojej kadencji w Radzie powtarzam, że na poziomie samorządu poglądy polityczne powinniśmy schować do szuflady. Bo podobnie jak nasza opinia na temat małżeństw homoseksualnych, czy legalizacji palenia trawki, nie mają one żadnego wpływu na bieżące problemy. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z kłopotów miasta, wszyscy chcemy, by było piękne, bogate i bezpieczne. Ani PO, ani PiS, czy SLD nie modli się o bezrobocie i gospodarczą zapaść. Dlaczego więc publicznie nie potrafimy się dogadać?

Jestem jednak optymistą. Wierzę, że im lepiej będziemy się poznawać, tym łatwiej będzie nam podejmować decyzje mądre i pozbawione politycznego populizmu. Tylko w ten sposób mamy szanse, by nie wpakować Jeleniej Góry w gospodarczą zapaść, promować najlepsze pomysły i najlepszych ludzi. Nadchodzący kryzys wymaga nowego myślenia, dlatego jestem pewien, że to się uda.