ZEZWOLENIE:

Autor zezwala na kopiowanie i publikowanie wszystkich materiałów pod warunkiem zamieszczenia pod tekstem nazwiska autora i adresu bloga.

środa, 28 grudnia 2011

KOBIETA Z BRODĄ I CZŁOWIEK-KROKODYL.


. .
Dziewięć godzin trwały zmagania radnych z budżetem miasta na rok 2012. Politycy wygłaszali płomienne mowy i cięte riposty. Ja jednak w całej tej grze z wiadomym finałem, zwróciłem uwagę na inną kwestię.

Budżet określa co i za ile miasto może zrobić. Nie mówi jednak ani słowa o jakości finalnego produktu. Wielokrotnie na tym blogu zarzucałem samorządowcom z PO "robienie czegoś dla samego robienia". Mieliśmy już niewymiarową halę bez parkingu za 20 milionów, fontannę na pełnym spalin skrzyżowaniu, czy odbiór miejskiego parku zimą. Rzecz nie w tym, że miastu nie potrzeba hali sportowej, fajnej fontanny, czy pięknego parku. Chodzi o to, że nikt nie podejmuje próby, by zrobić coś naprawdę ekstra.

Spójrzmy na tegorocznego Sylwestra. Zamiast megagwiazdy na jeleniogórskim Rynku zagrają... Czerwone Gitary. Zespół pokolenia dzisiejszych 60-70-latków, który lata wielkości ma już dawno za sobą. Czy tak trudno sprawdzić kto bawi się na Placu Sylwestrową nocą? Że nie są to ludzie w podeszłym wieku, ale ich dzieci i wnuki? Że słuchają Mroza, Kazika, Pitbulla, czy Lady Gagi?... Że podobnej muzyki słuchają ludzie, którzy, by spędzić Nowy Rok w Karkonoszach przyjadą z Poznania, Wrocławia, czy Berlina?

Świat się zmienia. To, co było modne wczoraj, dziś jest passe, strategia marketingowa sprzed roku dziś już nie działa. Pora najwyższa, by Jelenia Góra i jej władze wreszcie się obudziły. Zaczęły korzystać z nowoczesnych technologii, profesjonalnej promocji, a nie patentów sprawdzonych podczas wojny rosyjsko-japońskiej. Inaczej przepadniemy i staniemy się prowincjonalną dziurą z zespołem ludowym i orkiestrą strażacką.