.
.
Radosław Sikorski błyszczy na salonach za pchanie Polski w łapy europejskich biurokratów. Jednakże proponowany przez niego federalizm, jest równie chorą ideą, jak obecny kształt Unii.
Pamiętam zajęcia na ostatnim roku studiów. Sympatyczny niemiecki profesor przez pół roku tłumaczył nam konstrukcję polityczno-prawną Unii Europejskiej. Pomimo naszego zainteresowania, mało kto po paru dniach pamiętał, kto za co w tym tworze odpowiada i jakie są kompetencje poszczególnych organów. Na podobne zajęcia trafiłem kilka lat później, gdy Polska była już krajem członkowskim. Niestety, i tym razem konstrukcja wydała się pokręcona, kompetencje niejasne, za zasady mętne. Badania potwierdzają zresztą, że większość Europejczyków nie ma pojęcia, jak działa Unia. Ba, nie wiedzą nawet, kto jest jej Prezydentem!
Dziś minister Sikorski proponuje stworzenie z Unii federacji. Federacjami są takie kraje jak USA, Australia, Kanada, czy Niemcy. Państwa federacyjne należą w świecie do mniejszości. Z ponad 160 państw członkowskich ONZ jest ich około 30. Zazwyczaj federacje powstają na bazie wspólnej historii, wspólnej religii i wspólnego języka. W Unii Europejskiej dzieli nas historia, religia i język.
Próby budowania jednego państwowego organizmu na bazie państw o silnym poczuciu narodowej tożsamości, zwykle spełzały na niczym. Wystarczy przypomnieć sobie Związek Radziecki,który, gdy tylko osłabł militarnie, natychmiast rozleciał się na dziesiątki niepodległych republik. Głoszona przez lewicę idea internacjonalizmu, w praktyce okazywała się być fikcją, jak wszystkie socjalistyczne dogmaty zresztą...
Patrząc na historyczne doświadczenia, mało prawdopodobne jest by udało się stworzyć jednolite Państwo Europejskie. Do dziś podróżując po krajach Unii trudno dogadać się po angielsku, pomimo, że wszyscy uczą się tego języka. Przepisy prawne są różne w każdym kraju, w jednym wolno jechać po piwie, w innym nie. Odmienne są systemy gospodarcze, co widać doskonale przyglądając się szalejącemu kryzysowi.
Czy jestem przeciwnikiem europejskiej otwartości? Nie. Fajnie jest wypić kawę w Paryżu, czy popatrzeć na piękne Włoszki w Rzymie. Jednakże to czym dzisiaj jest Unia, przypomina kolosa na glinianych nogach. Kolosa, którego podtrzymują chciwe ręce unijnych urzędników i polityków, którzy marzą o cieplej i świetnie płatnej brukselskiej posadce. Jestem przekonany, że Unia albo stanie się jednolitym państwem, z jednym prawem, jednym urzędowym językiem i jedną walutą albo się rozleci. Jako, że bardziej prawdopodobny jest drugi wariant, od lat zachęcam do maksymalnego wykorzystania unijnych środków. Dopóki jeszcze są...
.
Radosław Sikorski błyszczy na salonach za pchanie Polski w łapy europejskich biurokratów. Jednakże proponowany przez niego federalizm, jest równie chorą ideą, jak obecny kształt Unii.
Pamiętam zajęcia na ostatnim roku studiów. Sympatyczny niemiecki profesor przez pół roku tłumaczył nam konstrukcję polityczno-prawną Unii Europejskiej. Pomimo naszego zainteresowania, mało kto po paru dniach pamiętał, kto za co w tym tworze odpowiada i jakie są kompetencje poszczególnych organów. Na podobne zajęcia trafiłem kilka lat później, gdy Polska była już krajem członkowskim. Niestety, i tym razem konstrukcja wydała się pokręcona, kompetencje niejasne, za zasady mętne. Badania potwierdzają zresztą, że większość Europejczyków nie ma pojęcia, jak działa Unia. Ba, nie wiedzą nawet, kto jest jej Prezydentem!
Dziś minister Sikorski proponuje stworzenie z Unii federacji. Federacjami są takie kraje jak USA, Australia, Kanada, czy Niemcy. Państwa federacyjne należą w świecie do mniejszości. Z ponad 160 państw członkowskich ONZ jest ich około 30. Zazwyczaj federacje powstają na bazie wspólnej historii, wspólnej religii i wspólnego języka. W Unii Europejskiej dzieli nas historia, religia i język.
Próby budowania jednego państwowego organizmu na bazie państw o silnym poczuciu narodowej tożsamości, zwykle spełzały na niczym. Wystarczy przypomnieć sobie Związek Radziecki,który, gdy tylko osłabł militarnie, natychmiast rozleciał się na dziesiątki niepodległych republik. Głoszona przez lewicę idea internacjonalizmu, w praktyce okazywała się być fikcją, jak wszystkie socjalistyczne dogmaty zresztą...
Patrząc na historyczne doświadczenia, mało prawdopodobne jest by udało się stworzyć jednolite Państwo Europejskie. Do dziś podróżując po krajach Unii trudno dogadać się po angielsku, pomimo, że wszyscy uczą się tego języka. Przepisy prawne są różne w każdym kraju, w jednym wolno jechać po piwie, w innym nie. Odmienne są systemy gospodarcze, co widać doskonale przyglądając się szalejącemu kryzysowi.
Czy jestem przeciwnikiem europejskiej otwartości? Nie. Fajnie jest wypić kawę w Paryżu, czy popatrzeć na piękne Włoszki w Rzymie. Jednakże to czym dzisiaj jest Unia, przypomina kolosa na glinianych nogach. Kolosa, którego podtrzymują chciwe ręce unijnych urzędników i polityków, którzy marzą o cieplej i świetnie płatnej brukselskiej posadce. Jestem przekonany, że Unia albo stanie się jednolitym państwem, z jednym prawem, jednym urzędowym językiem i jedną walutą albo się rozleci. Jako, że bardziej prawdopodobny jest drugi wariant, od lat zachęcam do maksymalnego wykorzystania unijnych środków. Dopóki jeszcze są...
.jpg)