ZEZWOLENIE:

Autor zezwala na kopiowanie i publikowanie wszystkich materiałów pod warunkiem zamieszczenia pod tekstem nazwiska autora i adresu bloga.

środa, 23 listopada 2011

CELEBRYCKIE KOMPLEKSY.

.
.
Lubię prozę Andrzeja Stasiuka, szczególnie jego ostatnie utwory. Klimat pogranicza, obrazki z Dukli, opowieści o małych miasteczkach i zwyczajnych problemach. W pewien sposób odnajduję w tym siebie...


Stasiuk to ciekawa postać. Buntownik, outsider, który porzucił Warszawę dla Wołowca w Beskidzie Niskim. Taki człowiek potrafi zainteresować, postanowiłem więc wysłać do niego maila. Przeprosiłem za zabranie czasu, wyraziłem uznanie dla pisarskiej sztuki, pozdrowiłem z Karkonoszy, w których mieszkam. Ot - zwykły, lakoniczny liścik, jakich wiele dostaje zapewne każda znana osoba. Niestety "Mistrz" nie znalazł siły, by w odpowiedzi napisać chociaż: "Dzięki!".

W domu uczono mnie, że na listy należy odpisywać. Naturalnie, każdy ma prawo do prywatności, ale osoby sławne, które w końcu żyją ze swej popularności, powinny brać pod uwagę, że ludzie lgną do nich i szukają z nimi kontaktu. Cóż, celebryci najwyraźniej nie rozmawiają ze śmiertelnymi...

Postanowiłem pożegnać swoje złudzenia związane z wizją Andrzeja Stasiuka, jako sympatycznego faceta, do którego można zagadać, licząc na wzajemność. Wysłałem maila z ubolewaniem, że mimo miłej treści, nie zechciał odpowiedzieć. O dziwo, tym razem "Mistrz" odpisał. Nie była to jednak odpowiedź, której można by się spodziewać.

"urażona wielkość to polska specjalność. a niby dlaczego miałbym odpowiadać? bo był Pan łaskaw zapytać? no bez jaj. i jeszcze wieśniackie komplksy "celebryckie" Panu z butów wychodzą." (pisownia oryginalna)

Nie było to ani miłe, ani szczególnie wyszukane. W dobie Facebooka i Twittera, gdy wieczorami swobodnie rozmawiamy z osobami znanymi z telewizyjnych ekranów, nie trudno zauważyć, że świat się zmniejszył. Przekaz przestał być jednostronny, stał się relacją. Można zapytać, jakiego psa ma Piotr Tymochowicz, zobaczyć fotki z wakacji Anny Korcz, czy pożartować z Jolantą Szczypińską. Nikt się o to nie obraża, nikt nie traktuje jako naruszenia prywatności. Na tym tle Stasiuk mocno rozczarowuje.

Nadal czytam książki pisarza z Wołowca. Pozostaną one dla mnie jednak już tylko zgrabną fikcją nie odbijającą w istocie żywego człowieka. Świat wokół nas to też nastawiona jedynie na zysk fikcja, jednakże czasem chciałoby się znaleźć coś, co jest prawdziwe.