ZEZWOLENIE:

Autor zezwala na kopiowanie i publikowanie wszystkich materiałów pod warunkiem zamieszczenia pod tekstem nazwiska autora i adresu bloga.

wtorek, 11 października 2011

POWYBORCZE REFLEKSJE.

.
.
Wybory za nami. Zwycięzcy powrócili do swoich miast i większość z nich zobaczymy zapewne dopiero za cztery lata, kiedy przypomną sobie o prowincjonalnych dziurach, z których startowali. Patrząc na wyniki, była to jednak ciekawa kampania.


Wygrał niewątpliwie strach przed PiS-em. To on był głównym zwycięzcą tych wyborów. Ktokolwiek ma odrobinę inteligencji, zdaje sobie doskonale sprawę z niedotrzymanych przez PO obietnic i zmarnowanej kadencji. I proszę, nie odbijać piłki, "że PiS też gó..o zrobił", bo nie o to chodzi. Dla zwykłego obywatela ważne jest by miał za co utrzymać rodzinę, mógł odłożyć na mieszkanie i nie musiał emigrować za chlebem. Spiskowe teorie, dociekania, co powie na to Bruksela, bądź bzdety w typie "Rewolucji Świeckiej", dotyczą tylko małej grupy elektoratu. To raczej marketingowe przynęty, aniżeli realne programy.

Anegdotyczne jest, że w zakładach karnych niekwestionowanym zwycięzcą okazał się duet PO i Ruchu Poparcia Palikota. Poparcie dla obu partii przekraczało tam 80%. Gdyby więc Polska stała się krajem bandziorów, złodziei i zboczeńców, PO miałaby w Sejmie stabilną większość.

Mnie osobiście cieszy fatalny wynik SLD. Pokazuje on wewnętrzną słabość udawanej, postpeerelowskiej lewicy, która z nowoczesną socjaldemokracją ma tyle wspólnego co ONR z izraelskimi liberałami. Starszy, komunistyczny elektorat wykrusza się w sposób naturalny, młody nie może dopchać się do władzy w skostniałych strukturach i nie ma dla niego wiarygodnej oferty programowej. Niestety, sztuczny twór milionera Palikota też lewicę tylko udaje. Zabawne hasła wolnych konopii, czy dekatolizacji kraju nie starczą na długo. Pozwolą jednak grupie przypadkowych ludzi z przedwyborczej łapanki poznać luksusy władzy, kilkunastotysięcznych poselskich diet i darmowych przelotów.

Jakie będą najbliższe lata? - nijakie. PO ugrzęźnie w błocie na budowie, PiS dalej będzie trwał na okopanych pozycjach, PSL podziękuje Bogu za koalicjanta, SLD utonie w przedśmiertnych kłótniach i wytykaniu win. Na jedyny show możemy liczyć ze strony Janusza Palikota, który jako marketingowe zwierzę, z całą pewnością nie zapomni o regularnym dostarczaniu nam pikantnej rozrywki.