.
.
Drzwi bez zamków, powybijane szyby, piwnica otwierana kombinerkami, szczury, zamurowane zsypy i ziąb na klatce. Czy to obrazki z Nowosybirska? Nie z samego centrum Zabobrza III.
Wczoraj zadzwonił do mnie pan Mieczysław Smolnik z prośbą o pomoc. W zarządzanym przez Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej bloku przy ul. Sygietyńskiego 7, bez jakiejkolwiek konsultacji z lokatorami zamurowano zsypy. Gdy przyjechałem na miejsce, okazało się, że to wierzchołek góry lodowej.
Blok przy ul. Sygietyńskiego 7 to jeden z klasycznych zabobrzańskich wieżowców. Duże klatki schodowe, ładne, rozkładowe mieszkania, piękne widoki. Niestety stan budynku, to obraz nędzy i rozpaczy. Butelki po wódce na korytarzu, wyłamane drzwiczki szafek energetycznych, przedpotopowa winda, wybijające szambo w piwnicach. Na korytarzach nocami koczują bezdomni i narkomani. Widać, że nikt nie dba o tę nieruchomość.
Sam mieszkam w wieżowcu. Drzwi wejściowe są zamykane, korytarze czyste, blok docieplony i pomalowany. Gdy padła propozycja likwidacji zsypu, po prostu zrobiono ankietę wśród lokatorów. Większość opowiedziała się za jego pozostawieniem. Dlatego tak uderzył mnie kontrast pomiędzy moim domem, a tym, co zobaczyłem kilka ulic dalej.
Spytałem lokatorów, czemu nie wykupili mieszkań i nie zaczęli sami zarządzać nieruchomością. Okazuje się, że budynek jest zbyt młody, by można było to zrobić. Tymczasem zaniedbany popada w ruinę. Większość udziałów ma MZGKiM, więc lokatorzy nie maja nic do gadania.
Mam nadzieję, że pan Jerzy Lenard, dyrektor MZGKiM podejmie w tej sprawie szybkie kroki. Nie zasłaniając się literą prawa i twierdząc, że wszystko jest OK. Bo nie jest. Za niemałe czynsze, w porządnej dzielnicy, lokatorzy mieszkają jak lumpy. Nie dziwię się, że są wściekli i walczą o swoje prawa. Będę z nimi w tej walce.
.
Drzwi bez zamków, powybijane szyby, piwnica otwierana kombinerkami, szczury, zamurowane zsypy i ziąb na klatce. Czy to obrazki z Nowosybirska? Nie z samego centrum Zabobrza III.
Wczoraj zadzwonił do mnie pan Mieczysław Smolnik z prośbą o pomoc. W zarządzanym przez Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej bloku przy ul. Sygietyńskiego 7, bez jakiejkolwiek konsultacji z lokatorami zamurowano zsypy. Gdy przyjechałem na miejsce, okazało się, że to wierzchołek góry lodowej.
Blok przy ul. Sygietyńskiego 7 to jeden z klasycznych zabobrzańskich wieżowców. Duże klatki schodowe, ładne, rozkładowe mieszkania, piękne widoki. Niestety stan budynku, to obraz nędzy i rozpaczy. Butelki po wódce na korytarzu, wyłamane drzwiczki szafek energetycznych, przedpotopowa winda, wybijające szambo w piwnicach. Na korytarzach nocami koczują bezdomni i narkomani. Widać, że nikt nie dba o tę nieruchomość.
Sam mieszkam w wieżowcu. Drzwi wejściowe są zamykane, korytarze czyste, blok docieplony i pomalowany. Gdy padła propozycja likwidacji zsypu, po prostu zrobiono ankietę wśród lokatorów. Większość opowiedziała się za jego pozostawieniem. Dlatego tak uderzył mnie kontrast pomiędzy moim domem, a tym, co zobaczyłem kilka ulic dalej.
Spytałem lokatorów, czemu nie wykupili mieszkań i nie zaczęli sami zarządzać nieruchomością. Okazuje się, że budynek jest zbyt młody, by można było to zrobić. Tymczasem zaniedbany popada w ruinę. Większość udziałów ma MZGKiM, więc lokatorzy nie maja nic do gadania.
Mam nadzieję, że pan Jerzy Lenard, dyrektor MZGKiM podejmie w tej sprawie szybkie kroki. Nie zasłaniając się literą prawa i twierdząc, że wszystko jest OK. Bo nie jest. Za niemałe czynsze, w porządnej dzielnicy, lokatorzy mieszkają jak lumpy. Nie dziwię się, że są wściekli i walczą o swoje prawa. Będę z nimi w tej walce.
.jpg)