ZEZWOLENIE:

Autor zezwala na kopiowanie i publikowanie wszystkich materiałów pod warunkiem zamieszczenia pod tekstem nazwiska autora i adresu bloga.

piątek, 30 września 2011

POSEŁ Z ZABOBRZA.

Wyrównaj z obu stron.
.
Dziennikarze jednej z jeleniogórskich gazet zażartowali ostatnio ze mnie, sugerując, że w przypadku wygrania wyborów parlamentarnych, powinienem umieścić sobie na drzwiach tabliczkę: "Jestem z Zabobrza."


Żarcik był znakomity, jednakże myślę, że kryje się w nim i głębsza treść. Patrząc na końcówkę kampanii wyborczej i dziesiątki komputerowo odmłodzonych, odchudzonych i wypięknionych twarzy uśmiechających się z plakatów, zacząłem się zastanawiać. Kogo z tych ludzi z znamy? Czy spotkamy ich rano w sklepie? Czy chodziliśmy z nimi do szkoły? Czy mieliśmy z nimi jakikolwiek kontakt? Odpowiedź w większości przypadków brzmi "nie". Równie dobrze na plakatach mogłyby znajdować się same numery z hasłem i opisem zasług dla partii i Ojczyzny. Na czym więc polegają wybory? Na wyborze najładniejszego plakatu???

Szczyty list wyborczych zajmują zawodowi politycy. Ludzie, którzy od lat żyją tylko w świecie polityki. Nie wiedzą jak przeżyć ze śmieciowej umowy, jak uzbierać na mieszkanie i za co kupić dzieciakom wyprawkę do szkoły. Pokazują słupki, chwalą się wskaźnikami. Są niczym gwiazdy z kolorowych pism - odlegli i nieprawdziwi. Co nam po głosowaniu na nieznajomych, którzy obiecują nam cuda? Czy wyegzekwujemy ich realizację? Czy będziemy mieli okazję powiedzieć, że nas oszukali?

Na jeleniogórskich listach do Sejmu i Senatu mamy ludzi stąd. Możemy im podać rękę albo napluć w twarz. Możemy zobaczyć, że dwudziestolatka z plakatu to w istocie żwawa staruszka, a smukły młodzieniec nie mieści się w fotelu. Nie są zjawami z komputerowej animacji, ale żywymi ludźmi. Patrzmy więc nie na partyjne metki i zasługi sprzed 50 lat, ale na to kim są dziś, jakimi są ludźmi.

Czytając komentarze jeleniogórzan wiem, że wielu zagłosuje świadomie, bez zaślepienia marketingowym bełkotem. Wybiorą ludzi, którzy mówią tym samym głosem co oni, a nie powtarzają wyborcze hasła z Warszawy. I może zamiast posła z PiS, PO i SLD, będziemy mieli posła z Zabobrza, posła z Czarnego, czy posła z Cieplic. Sąsiadów, znajomych, ludzi takich jak my, nie celebrytów z partyjnej centrali.